Po wydaleniu czterech piłkarzy z drużyny, tuż przed MŚ do lat 17, trenerowi Marcinowi Włodarskiemu pozostało zaledwie 14 zawodników! PZPN starało się o możliwość skompletowania nowych czterech graczy, a oto ostateczna decyzja FIFY!
Kilka dni temu, tuż przed pierwszym meczem reprezentacji Polski U-17, miała miejsce skandaliczna sytuacja, do której nigdy nie powinno dojść. Po spotkaniu towarzyskim z USA, trener Marcin Włodarski robił obchód po pokojach w celu upewnienia się, że wszyscy zawodnicy wrócili do swoich pokoji. Niestety brakowało czterech z nich: Oskara Tomczyka i Filipa Wolskiego z Lecha, Jana Łabędzkiego z ŁKS-u i Filipa Rózgę z Cracovii. Natychmiast wszczęto poszukiwania, ok. 1:00 znależiono ich wszystkich w barze. Byli zawodnicy byli pod wpływem alkoholu a Oskar Tomczyk miał rozcięty łuk brwiowy. Cała czwórka została odesłana do Polski w trybie natychmiastowym.
PZPN starało się wynegocjować powołanie czterech nowych graczy, bo w drużynie zostało zaledwie 14 graczy. Do Indonezji została nawet wysłana specjalna delegacja składająca się z prezesa Cezarego Kuleszy i Sekretarza Generalnego Łukasza Wachowskiego. Główną przeszkodą w osiągnięciu celu, był fakt, że do "afery alkoholowej" doszło już po oficjalnym ogłoszeniu składu reprezentacji na mistrzostwach.
Mimo to PZPN nie traciło nadzieji. Dziś jednak wiemy, że FIFA nie wydała zgody na uzupełnienie drużyny. Według przepisów tylko jeden zawodnik może zostać wymieniony 24 h przed pierwszym meczem, w przypadku poważnego urazu lub choroby. W tej sytuacji nie ma mowy o spełnieniu tego przepisu. Dlatego też Polacy pozostaną przy obecnej ilości zawodników.
Już jutro rozegrają oni swój pierwszy mecz z Japonią. Później czekają ich spotkania z Senegalem (14 listopada) i Argentyną (17 listopada).
2025-05-07 06:06:44
– Polska bardzo dynamicznie się rozwija, to jest dla mnie wielka radość, że 10 lat mojej prezydenckiej służby przyniosło wiele pozytywnych zmian – zaznaczył Prezydent.
2025-03-20 11:30:35
Aktor podkreśla, że jest wielkim miłośnikiem dwóch kółek i kiedy tylko pogoda na to pozwala, wsiada na rower i rusza przed siebie. Już ma za sobą inaugurację tegorocznego sezonu, choć nie są to jeszcze jakieś długie dystanse, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów. Piotr Zelt zdradza natomiast, że szlifuje formę, bo za jakiś czas chciałby wziąć udział w cyklu największych wyścigów kolarskich amatorów Gran Fondo.